Archive for lipiec, 2009

W drodze nad Bajkał

piątek, lipiec 31st, 2009

Wybraliśmy się do Listwianki - wioski nad samym Bajkałem. Znaleźliśmy lokum za grosze, jednak bez wody, ale za to z "ciekawym" towarzystwem - dwoma Sybirakami i "Moskwiczem". Czasem mam wrażenie, że marzeniem przeciętnego Rosjanina jest udowodnienie każdemu obcokrajowcowi, że potrafi wypić więcej niż on.

Ostatni spacer przez Sydney

czwartek, lipiec 30th, 2009

Sydney to miasto tysiąca stylów, wielu kultur, gdzie sympatyczny pan sprzedający bilety w light rail pyta się każdego wsiadającego jak minął dzien. Aż chce się żyć. W weekend to w Sydney czas targowisk i marketów. Niektóre ulice są specjalnie zamykane, aby mógł się tam odbyć tradycyjny jarmark…

Ostatni spacer przez Sydney

czwartek, lipiec 30th, 2009

Sydney to miasto tysiąca stylów, wielu kultur, gdzie sympatyczny pan sprzedający bilety w light rail pyta się każdego wsiadającego jak minął dzien. Aż chce się żyć. W weekend to w Sydney czas targowisk i marketów. Niektóre ulice są specjalnie zamykane, aby mógł się tam odbyć tradycyjny jarmark…

Spływ kajakowy Wartą?

środa, lipiec 29th, 2009

Spływ kajakowy kojarzył mi się z rzekami w Borach Tucholskich, z Suwalszczyzną, z Mazurami… ale z "naszą Wartą"? Nigdy!! Przecież tu w ogóle nie ma klimatu, na pewno płynie się głównie przez wsie i miasteczka a rzeka jest szeroka i nieciekawa.

Sztuczna rzeka w Santiago

wtorek, lipiec 28th, 2009

Obok ulicy na której mieści się mój hostel szeroki deptak stromo schodzący w dół. Jego środkiem płynie wartko szeroka na kilka metrów rzeka. Osłupiałem gdy zobaczyłem, że to sztuczna rzeka – niesamowity architektoniczny pomysł.

Odniosłam wrażenie, że trafiłam do krainy Oz

poniedziałek, lipiec 27th, 2009

Tutaj wszystko zdaje się być w jakiś sposób bajkowe, jakby nierealne. Począwszy od podświetlanych fontann na skwerach, poprzez cukierkową architekturę, najpiękniejsze okazy palm i zachwycającą roślinność, aż po SeaWorld, Walt Disney World i Universal Studio.

4 miliony ludzi 40 milionów owiec

niedziela, lipiec 26th, 2009

Po 13-godzinnym locie z Santiago docieramy do Auckland. Jest 4 nad ranem, ciemno i deszczowo. Mamy teraz jakieś 6 godzin do następnego samolotu do Christchurch.

Gdzie my nie byliśmy…

sobota, lipiec 25th, 2009

Byliśmy w Shakaland, wiosce osławionego króla Shaki, gdzie Słoiczek ćwiczył się w noszeniu dzbanów na głowie i obnosił w oryginalnych sukienkach z bawolej skóry (jakieś 7 kg każda - trzeba ponosić, żeby zrozumieć), kiedy ja popijałem "jakby" piwo z wodzem. Mieliśmy kilka safari w różnych parkach, takich jak Hluhluwe-Imfolozi, Tala, Phezulu.

Każdego dnia czekaliśmy z niecierpliwością na ten śpiew

piątek, lipiec 24th, 2009

Gdy pierwszy raz usłyszeliśmy, unoszący się nad miastem, zawodzący śpiew muezina byliśmy zachwyceni, zadziwieni i poczuliśmy pewnego rodzaju pokorę przed potęgą tej religii, która w tak ujmujący sposób zadziałała na nasze zmysły.

W domu w Indiach

środa, lipiec 22nd, 2009

Bardzo nietypowa, według europejskich standardów, była ubikacja. Nie taka z muszlą klozetową, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni, lecz ze „stopami Stalina”, które można było bardzo higieniczne i szybko posprzątać.